poniedziałek, 9 marca 2015

Wieczór sentymentalny

Wczorajszy wieczór to dla mnie swoisty powrót do przeszłości.
Mąż sprawił mi niespodziankę i zaprosił na Metro, 
które odwiedziło Szczecin.


Miałam okazję oglądać już Metro dwa razy.
Pierwszy raz w Warszawie w Teatrze Dramatycznym, 
w roku 1991 lub 1992 (dokładnie już niestety nie pamiętam).
A kilka lat później w Szczecinie, 
w Teatrze Letnim, w Parku Kasprowicza.
W rolę Anki wcieliła się Kasia Groniec, 
Jana zagrał Robert Janowski, 
a jego brata Filipa - Olaf Lubaszenko.
Był również obecny i wczoraj Mariusz Czajka.

Pamiętam jakich wówczas ten spektakl dostarczał mi emocji, 
dlatego byłam ciekawa jak będę odbierać go po tylu latach.

Obsada zupełnie inna, porównując z pierwszą nie wszyscy mnie zachwycili.
Spektakl odmłodzony, nawiązujący do aktualnych czasów, co dla mnie jest na plus.

Generalnie bardzo mi się podobało, 
ale Metro odbieram już zupełnie inaczej,
 niż w czasach młodości.

Pozdrawiam wiosennie

6 komentarzy:

  1. No widzisz, a mówiłyśmy, że znów znajdziesz w Metrze inne wartości i inne spojrzenie.
    Ale fajnie, że wspólnie spędziłaś czas z mężem....

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspólne wyjścia są zawsze miłe :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mąż sprawił Ci cudowną niespodziankę :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też miałam takie porównanie ja poszłam ostatnio na opere Nabucco. Ostatni raz widziałam ja jakieś 13 lat temu i teraz jako dorosła kobieta odebrałam ja zupełnie inaczej - wtedy mi się podobała, teraz zachwyciła. Prezent otrzymałaś cudowny, tylko pozazdrościć takiego męża :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie miec takiego męża. A nieśmiertelne Metro dostarcza zawsze wrażeń. I każdy odbiera to trochę inaczej....

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Metro. Pamiętam jak po raz pierwszy puszczali to w tv i siedziałam i nagrywałam na video. W tym czasie na innym kanale leciał jakiś serial czy mecz była wielka wojna domowa co oglądamy. Oczywiście Metro wygrało.

    OdpowiedzUsuń