sobota, 2 marca 2013

12 miesięcy

które powstawały przez 24 miesiące. Pod koniec ubiegłego roku, czyli po 2 latach, skończyłam wyszywać mój kalendarz. Co miesiąc inny obrazek wskakuje na sztalugi
Tak prezentuje się w całości


A tak poszczególne kwartały:





Myślę już o następnym kalendarzu. Jakiś pomysł nawet mi świta, ale może ulec zmianie.
U nas czuć w powietrzu wiosnę. Świeci piękne słońce i świat inaczej wygląda.
Pozdrawiam

6 komentarzy:

  1. No wreszcie!!!!!!!!!! Dlugo kazalas czekac z wpisem:P
    Fajny! Moze w przyszlym roku go wyhaftuje?
    Hmmm, ciekawi mnie jaki nowy kalendarz Ci sie spodobal? I trzymam kciuki, zeby haftowanie szlo szybciej, bo sama wiem jaka radosc, jak sie wyciaga co miesiac nowy hafcik i mozna sobie spogladac i sie cieszyc:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ważny czas, a ważny efekt końcowy;) Fajowy kalendarz, może i ja się kiedyś porwę na takie dzieło, dziękuję za odwiedzinki i pozdrawiam ciepło, Żania

    OdpowiedzUsuń
  3. Imponująca całość !!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. To ja jeszcze raz, bo Matkas sama tu nie napisze, bo blogera nie umie obslugiwac. Chcialam przekazac, ze mojej mamie bardzo sie Twoj kalendarz podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie się prezentuje:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń