sobota, 22 września 2012

Maleństwa w kropeczki

Biedroneczki na razie są trzy. Czwarta koleżanka też jest już prawie ukończona.
Zamierzają się spakować i w poniedziałek lub wtorek wylecieć w drogę do Eli do Wrocławia.



Moja ulubiona pora roku dzieli się z nami kasztanami.
Kasztany z torebek, kieszeni i z biurka w pracy uż wymieniłam na nowe, tegoroczne.


Pozdrawiam jesiennie.

7 komentarzy:

  1. Kurka, jak ja tesknie za kasztanami:( U mnie nie ma:(
    A biedroneczki slodkie!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Też ostatnio zbierałam kasztany. Zbierałam i zbierałam i zbierałam...bo przecież i do torebek (których mam duuużo) trzeba włożyć i rozdać rodzinie i znajomym... I tak się zapędziłam, że okazało się, że nie mam ich w czym przetransportować do domu! ;D
    Ale ja tak kocham kasztany!
    Odzdrawiam jesiennie,
    Laura

    OdpowiedzUsuń
  3. jakoś kasztanów u mnie nie widać....ale teraz nie mam ich po drodze, i pewnie dlatego nie widzę. A co do biedronek. Jezusiczku - jakie one są śliczne, urocze i słodkie. Aż się nie mogę doczekać, aż dotrą do mnie. DZIĘKUJĘ!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Slodziutkie te biedroneczki, fajnie im sie poleci :-) A co do kasztankow... Rozarka dzisiaj przyniosla ze szkoly takie fajne wielkie grubasne :-)
    Pozdrowionka, Jola

    OdpowiedzUsuń