środa, 28 września 2011

Po maratonie

powinnam powiedzieć po pierwszym maratonie.
Pogoda wymarzona. Bieg wspaniale zorganizowany, mąż zadowolony - dobiegł, w czasie, który sobie założył, czyli poniżej 3 godzin.

Maraton odbywał się w niedzielę, my pojechaliśmy już w piątek. Udało nam się zwiedzić parę miejsc.

Byliśmy w Centrum Nauki Kopernik. Paweł zachwycony. Szczególnie robotami, ale nie tylko.
Zrobiliśmy sobie spacer. Przeszliśmy Nowym Światem i Krakowskim Przedmieściem na Plac Zamkowy, a potem na Stare Miasto.
Niedzielę, czyli dzień maratonu, spędziliśmy w Łazienkach. ponieważ start i meta biegu były w ich pobliżu.






Łazienki piękne, ale rano, gdy nie było zbyt wielu ludzi. Po południu, jak dla mnie, tłum był zbyt duży, żeby wypocząć.

A na koniec powód naszej wizyty w Warszawie.
Start maratonu
taka ciekawa grupka też biegła
i na koniec, na mecie, wywiad dla TV ;-)

3 komentarze:

  1. pełen podziw dla samozaparcia, hartu ducha i kondycji...

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje dla Męża :-)
    Dotarła do mnie paczka z kawową wymianką, dziękuję bardzo za śliczne prezenty. Postaram się dzisiaj wieczorem zamieścić notkę na blogu.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń