poniedziałek, 12 września 2011

Kasztany, kasztany

Elu, ten jest Twój
chyba, że wolisz taki w czapeczce
mamy ich więcej. Zapraszam częstujcie się
Pojawiły się nowe kasztany, więc ubiegłoroczne mogę już wyrzucić. Noszę kasztany we wszystkich kieszeniach kurtek i płaszczy. mam po jednym na wyposażeniu torebek, w domu i w pracy na biurku. Ten jest szczególnie ważny, pochłania złą energię.

po prostu mam do nich słabość ;-)

5 komentarzy:

  1. Piękne kasztany :). Jednak one przypominają, że zbliża się jesień ... piękna, kolorowa, a zarazem deszczowa smutna...

    OdpowiedzUsuń
  2. No dobra, będę zachłanna - chcę wszystkie. u Mnie jakiś brak kasztanów. Liści nie ma, jakaś zaraza dopadła drzewa. A Twoją słabość rozumiem doskonale - mam taką samą...hihi jakieś obie jesteśmy zakręcone

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawiadamiam, że Madzia została wyściskana, przesyła Ci buziaczki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tez lubie kasztany, uwielbiam bawic sie z nimi w kieszeni :-) Rozarka podczas spacerkow w przedszkolu tez zbiera a kiedy po nia przychodze, to musze zawsze z malym koszyczkiem. Do domu wracamy z kasztanami, zoledziami, nawet tylko czapeczki zoledzi zbieramy... "bo to, mamo, piekna dekoracja!" :-) Jesienne pozdrowienia pelne slonca!!! Pa, J.

    OdpowiedzUsuń
  5. A moje dzieciaki próbują to zjadać :D

    OdpowiedzUsuń