środa, 28 września 2011

Po maratonie

powinnam powiedzieć po pierwszym maratonie.
Pogoda wymarzona. Bieg wspaniale zorganizowany, mąż zadowolony - dobiegł, w czasie, który sobie założył, czyli poniżej 3 godzin.

Maraton odbywał się w niedzielę, my pojechaliśmy już w piątek. Udało nam się zwiedzić parę miejsc.

Byliśmy w Centrum Nauki Kopernik. Paweł zachwycony. Szczególnie robotami, ale nie tylko.
Zrobiliśmy sobie spacer. Przeszliśmy Nowym Światem i Krakowskim Przedmieściem na Plac Zamkowy, a potem na Stare Miasto.
Niedzielę, czyli dzień maratonu, spędziliśmy w Łazienkach. ponieważ start i meta biegu były w ich pobliżu.






Łazienki piękne, ale rano, gdy nie było zbyt wielu ludzi. Po południu, jak dla mnie, tłum był zbyt duży, żeby wypocząć.

A na koniec powód naszej wizyty w Warszawie.
Start maratonu
taka ciekawa grupka też biegła
i na koniec, na mecie, wywiad dla TV ;-)

wtorek, 27 września 2011

TUSAL cz. II

Kolejna odsłona naszej zabawy.
Powolutku, pomalutku dorzucam niteczki do słoiczka. Na dzień dzisiejszy jest ich tyle.Do drugiego słoiczka dodałam tylko 1 banderolkę
Jak tylko uda mi się naszykować zdjęcia, to pokażę Wam relację z maratonu i z pobytu w Warszawie

czwartek, 22 września 2011

Lubię wyszywać na lnie

Dawno temu McDulka zapytała mnie o wyszywanie na lnie.
Dziękuję Ci za miły komentarz, jednak nie wiem, czy pomogę. Specjalistką od tego materiału nie jestem, ja po prostu lubię wyszywać na lnie.
Myślę, że powinnaś spróbować. Na początek coś małego. I zobaczysz, czy Ci odpowiada, czy nie.
Ja uważam, że na lnie, szczególnie takim "surowym", powstają najpiękniejsze prace.

Wszystkie prace ilustrujące ten post, pokazywałam już na tym lub na wcześniejszym blogu.

Ale zacznę od początku. Len w porównaniu z pierwszym materiałem, na którym uczyłam się krzyżyków, to bajka. Nie wiem dlaczego, ale swoją przygodę krzyżykową rozpoczęłam na bardzo drobnym płócienku, na którym wyszywałam jedną nitką muliny.
Tak powstały malutkie motywy
ale też duże obrazki
Potem przyszedł czas na len.

Nie wiem czy widać, podział nitek jest bardzo wyraźny. Ale trzeba być przygotowanym na to, że krzyżyki nie będą idealnie równiutkie. Według mnie dodaje to uroku obrazkom.
a tak wyglądają na nim obrazki

na takim materiale wyszywałam też obrazki- grafiki Ty Wilsona
i na podobnym, tylko farbowanym na granatowo woreczek przygotowany na wymiankę zimową - http://agu-sia.blogspot.com/2011/03/zimowa-wymianka.html

Ostatnio często wykorzystuje też do wyszywania taśmę lnianą firmy Anchor.
Spotkałam dwa rodzaje taśmy: białą i w kolorze naturalnym. Wolę tą drugą. Chociaż po białą też czasem sięgam. Taśma ma ozdobne, złote brzegi, które czasem widać w moich pracach, a czasem nie.
Tak wygląda na zbliżeniu. jest dość drobna, ale według mnie podział nitek jest widoczny.
i przykłady prac:

oraz oczywiście kalendarz. Letnie miesiące były wyszywane na białej taśmie. Pozostałe na naturalnej.
Niewiele pomogłam, ale mam nadzieję, że udało mi się chociaż namówić Cię na spróbowanie.
Naprawdę warto.

Zmykam pakować się. Jutro wyjeżdżamy do Warszawy, na kolejną biegową wycieczkę. Tym razem będzie to Maraton Warszawski. Korzystamy z okazji i chcemy troszkę pozwiedzać. Oby tylko pogoda dopisała.
Do zobaczenia po wekendzie.

środa, 21 września 2011

wymianka z fantazja

Bardzo dziękuję Marysi, za wspaniałą wymiankę.
tematyka fantazyjna - każdy sam sobie ją ustalał

To przechodzę do rzeczy i chwalę się, a przede wszystkim chwalę Dorotkę, która zrobiła dla mnie takie cudeńka. Ślicznie dziękuję. Prezent w moich ulubionych kolorkach: czekoladowy brąz rozświetlony turkusowymi dodatkami.
Dorotka zadbała o mój kącik robótkowy.

Podusia - tak prezentuje się na moim wysłużonym fotelu
i całość prezentu (bez podusi)
szydełkowa zakładka
prześliczna zawieszka - motyw listków też bardzo lubię :-)
chustecznik - tu z kolei kwiatek jest materiałowy, misternie zaplątany (czy mogę się uśmiechnąć o kursik ? )
Przepraszam za zdjęcia, niestety są troszkę ciemne, bo światło już nie takie dobre.

A Dorotce bardzo dziękuję za niespodziankę, za miły liścik i wspaniałą zabawę.

Ja szykowałam prezencik dla Drugiego.Maurycjusza i wymyśliłam jako motyw przewodni owoce lata
był jagodowy komplecik
był zeszycik na letnie przepisy: dwa wypróbowane z letnimi owocami pozwoliłam sobie wpisać do zeszytu
Moteczku, ja już z niecierpliwością czekam na kolejną zabawę.

wtorek, 20 września 2011

Niedziela wieczór

Wekendowy plan zrealizowałam w 100%. Ale tylko w zakresie pieczenia ;-)
listopadowy Nelsonek - wyszyty ok. 25%
Kawowy RR ramka - szkoda gadać. Niewiele.
Na razie. Przecież nie mogę przegrać z kwadracikami.
A Kleksik tak mi dzielnie dopingował, że w końcu zmęczony usnął.

sobota, 17 września 2011

Plany, plany

Ponieważ ten wekend spędzamy w domu, mam wiele planów robótkowych i nie tylko.
Rano upiekłam chlebek z otrębami, ziarnem dyni i słonecznika. Wyszedł pyszny. Niestety nie został już z niego nawet okruszek.
A za chwilkę zabieram się za pieczenie słodkości. Zapraszam na później. :-)
Robótkowo:
skończyłam wrzesień.
przygotowałam kanwę i mulinki na ramkę do kawowego RR.
W planach jest jeszcze listopadowy Nelsonek i rozpoczęty maluszek (ale o nim kiedy indziej). Chciałabym się przymierzyć też do karteczki, do której Ela zrobiła mapkę.
Co uda się zrobić, a czego nie. Zobaczymy jutro wieczorem.

Mocno spóźniona na pierwszy dzwonek

czyli na 1 września

Na szczęście tylko z moim kalendarzem. Wyszyłam motyw wrześniowy tydzień temu, ale wykończyłam go dopiero wczoraj wieczorem.
Zobaczymy kiedy na sztalugi wyląduje październik.

piątek, 16 września 2011

wymiankowy czwartek

Wczoraj spotkała mnie podwójna niespodzianka. Przyszły prezenty z dwóch wymianek: oczekiwanej z fantazją u Moteczka i kawowej.
Za oba prezenty serdecznie dziękuję.
Pierwszego jeszcze nie mogę pokazać.
Drugi - Kawowy przysłała do mnie Kamila z "Przyjemności wolnego czasu".
Prezent cudowny, pachnący kawą. nawet świeczki są w wersji kawowej i cappuccino. Niestety nie jestem w stanie opisać zapachu. Jutro zrobię sobie aromaterapię kawową :-)
Kamila zrobiła guziczkową niespodziankę mojemu synkowi, który skutecznie zajął się też słodyczami.
Jeszcze pokażę na zbliżeniu podkładki kawowe. Cudne, prawda ?
Kamila bardzo Ci dziękuję za wspaniały i niespodziewany (tak szybko) prezent, który sprawił mi mnóstwo radości.

Zawstydziłam się, bo ja dopiero zaczęłam szykować niespodzianki. Jeszcze troszkę czasu minie zanim wyślę.

Majowy Nelsonek

Wyszyłam wszystkie detale, nawet wstążeczki i utknęłam ... na tle. Na szczęście zawzięłam się i jest w całej okazałości. teraz zabieram się za listopad. mam nadzieję, że pójdzie szybciej.

Jutro "Bieg o sztachetkę" w Płotach. Ja zostaję z mocno zakatarzonym Pawłem w domu. Trzeba go podkurować i postawić na nogi na przyszły tydzień. Jedziemy do Warszawy na maraton. Ale nie tylko. Chcielibyśmy troszkę pozwiedzać stolicę.

poniedziałek, 12 września 2011

Kasztany, kasztany

Elu, ten jest Twój
chyba, że wolisz taki w czapeczce
mamy ich więcej. Zapraszam częstujcie się
Pojawiły się nowe kasztany, więc ubiegłoroczne mogę już wyrzucić. Noszę kasztany we wszystkich kieszeniach kurtek i płaszczy. mam po jednym na wyposażeniu torebek, w domu i w pracy na biurku. Ten jest szczególnie ważny, pochłania złą energię.

po prostu mam do nich słabość ;-)

Niedzielny spacer

W niedzielę korzystając z przepięknej pogody wybraliśmy się na spacer po Puszczy Bukowej.
Niektórzy jechali rowerem, a niektórzy szli.
Ale czasem Ci, co jechali rowerem musieli wdrapać się pod strome górki
Aż wreszcie dotarliśmy do jeziora Szmaragdowego.
Według mnie jest to najpiękniejszy zakątek Szczecina.
Woda w słońcu ma naprawdę piękną szmaragdową barwę.
Niestety jestem zbyt kiepskim fotografem, żeby to uchwycić.
Za jakiś czas wzgórza nad jeziorem zapłoną barwami jesieni.
Z Polany Widokowej podziwiałam panoramę Szczecina, a Paweł próbował wdrapać się na poniemiecki bunkier
Obrót w prawo i można podziwiać jezioro Dąbie.



w czasie wyprawy spotkaliśmy też zwierzęta:
były też ślimaki i całe mnóstwo komarów.
A na koniec większa zwierzyna: drogę przebiegły nam 3 dziczki. Dobrze, że one były bardziej wystraszone spotkaniem z nami i szybko uciekły.