piątek, 5 sierpnia 2011

pojechałam tylko po brakującą mulinkę

a przy okazji weszłam do sklepu z materiałami.
Oczywiście coś dla siebie znalazłam.
W sklepach z materiałami szukam najczęściej lnu, na którym mogę haftować.
Tym razem znalazłam takie cudeńka.
Granatowy len - marzy mi się z niego torebka.
Biały len, sprzedawany jako ściereczka. Świetnie pasuje wielkością na mój stoliczek do kawy i zrobię z niego obrusik. Tylko najpierw zmienię jego kolor.
i najciekawsza rzecz - serwetka koło, splot drobniutki, ale i tak coś na niej wyhaftuję. A kolor zobaczymy, może też zmienię. O cenę serwetki pytałam 3 razy, bo nie mogłam uwierzyć. kosztowała 20 gr.
Dokupiłam 3 guziczki do kolekcji Pawełka.
i tasiemki. Oczywiście nie zapomniałam o mulinie, bo to był główny powód mojego wyjazdu do sklepu.
Warto czasem poza planem wejść do sklepu, bo można znaleźć coś ciekawego.

4 komentarze:

  1. Często najfajniejsze zakupy robi się przez przypadek, przy okazji przechodząc.
    A na jakiej ulicy jest ten sklep jeśli to nie tajemnica ? ;)
    Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne zakupy zrobiłaś :)
    Mała rzecz -a cieszy :))
    Tak, niedługo szyjemy kawowe rr :)
    I Znów będziesz słać kanwę do mnie :))
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana nawet mi nie mów o zakupach, nie mieszczę się już z materiałami, a znów kupiłam nowe. Oj wyrzucą mnie z domku. Ale ja się wcale Tobie nie dziwię, idziesz po mulinę, a przynosisz pełno przydatnych rzeczy....oj chyba nam psycholog nie pomoże ha ha. Wciąż zachwycają mnie te guziczki

    OdpowiedzUsuń
  4. Takie zakupy to ciężki nałóg u mnie ;) Wchodzę tylko po..... no i pozamiatane, zwłaszcza jak ciekawa oferta jest :))))

    OdpowiedzUsuń