środa, 31 sierpnia 2011

Wzory łączone

Podobają mi się obrazki, na których jest mix wzorów. Wielokrotnie oglądałam i podziwiałam dzieła Cyber Julki.
Ale sama podchodziłam do nich jak do "jeża".
Nastawiałam się, że nie potrafię, nie dam rady itp. itd.

Wreszcie postanowiłam taki wzorek dla siebie wyszyć. Wiem na co go wykorzystam, ale na razie czeka, aż się nim zajmę.
I oto on:


Ten hafcik pasował mi tylko na mojej ulubionej lnianej taśmie.
wykorzystane ściegi: krzyżyki, spider web roses, lazy daisy stitches, french knots. Naszywanie koralików.
Przyznacie, że brzmi strasznie. A wyszywa się bardzo przyjemnie, szczególnie różyczki.
mam już kolejne obrazki tego typu na oku. Tylko czasu ciągle mało. Jakby ktoś miał w nadmiarze to proszę się podzielić.

wtorek, 30 sierpnia 2011

Odpowiedzi

Trzeci post jednego dnia. Jak na mnie to szaleństwo i to w dodatku do trzeciej potęgi.

Nazbierało mi się troszkę zaległości w odpowiadaniu na komentarze.

Dziękuję za wspólny spacer i za wszystkie miłe słowa, które do mnie kierujecie.

Ena0210: mojego meila znasz, napisz jak będziesz w Szczecinie. Może uda się spotkać.

blasiuk: specjalnie dla Ciebie, postaram się pokazywać więcej migawek ze Szczecina. Nie wiem jak dawno temu wyjechałaś, ale nasze miasto ostatnio bardzo się zmieniło. A moja uczelnia też była niedaleko tych miejsc. Może to ta sama ? Ale tutaj miałam tylko niektóre zajęcia, większość na ul. Kazimierza Królewicza.

Iwonna: staram się jak mogę, nakarmić każdego dnia mój Tusal-owy słoiczek

Jolana: mój mąż wrócił do biegania po wielu latach przerwy. Biega prawie codziennie. A bardzo często w wekendy jeździmy na amatorskie zawody.

Ela: proszę bardzo, zagadka. Jeden z panów na zdjęciu poniżej jest moim mężem. Zgadniesz który ? A na zawody jeździmy chętnie, zawsze jest bardzo sympatyczna atmosfera, a dodatkowo mamy możliwość poznać nowe, ciekawe miejsca. Muszę go namówić na jakiś bieg we Wrocławiu.

Princess i Princesa: w odpowiedzi szykuję post ze zdjęciami. Dziękuję. Nie czuję się specjalistą od wyszywania na lnie, ale bardzo lubię ten materiał. Postaram się pokazać na jakim materiale wyszywam. A moja rada: Jak nie spróbujesz, to nie będziesz wiedziała, czy potrafisz.

Aneladgam: takie piękne prace tworzysz w tak wielu technikach, także cieszę się, że koralikom odpuszczasz. A tak szczerze, myślę, że na tym polu jeszcze nas kiedyś zaskoczysz.

Druga niespodzianka

Też wczorajsza. Dotarły już do mnie zakupy z Hobby Studio.
Mam rustico. Mogę zabierać się za ramkę do kawowego obrazka.
Oczywiście przy okazji kupowania rustico jeszcze kilka rzeczy wpadło mi w oko.
Ale co tam. Dostałam "gruszkę" mogłam troszkę zaszaleć.
Ale zanim zabiorę się za kawkę musze skończyć Nelsonki - maj i listopad.

Wczorajsza niespodzianka

Pierwsza to taka, że dotarł do mnie igielniczek od Joli. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Na żywo jeszcze ładniejszy niż na zdjęciach. Jolu wielkie dzięki, jesteś niesamowita. Niespełna 10 dni temu zaczęłyśmy do siebie pisać, a już igielniczek przywędrował do mnie, aż z Czech.jeszcze tylko zbliżenie truskaweczki.

Muszę się pochwalić, że mam już przygotowany prezencik na "Wymiankę z fantazją" u Moteczka. Jeszcze tylko dokupię słodkości i jak przyjdzie czas może lecieć do adresata.

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Spacerkiem po Szczecinie

Zgodnie z obietnicą zapraszam na spacer po Szczecinie.
Ale ostrzegam - to wyprawa dla ludzi cierpliwych, duuuuuużo zdjęć.

Po wyjściu ze stadionu idziemy wzdłuż alei Wojska Polskiego
znaleźliśmy kasztanki. Już całkiem spore.
wchodzimy do Różanki


a dalej do Parku Kasprowicza
najpierw mijamy Teatr Letni
w dole jeziorko Rusałka

i ptaki
i kolejne ptaki - tym razem trzy orły
kwiatowe dywany
i już jesteśmy na Jasnych Błoniach.
Aleja platanów. Tutaj zrobiliśmy przerwę na kawę i lody :-)
posililiśmy się, to można ruszać dalej - fontanna przed Urzędem Miasta


i jeszcze raz rzut oka na Jasne Błonia, w stronę Parku Kasprowicza
na koniec przyłapałam takiego "motylka"
który potem zmęczony odpoczywał na trawce

TUSAL cz. I

Słoiczkowo dzisiaj na wielu blogach. U mnie również.
Zgodnie z kalendarzem czas na pierwszą odsłonę słoiczka ze ścinkami muliny.
Tak prezentuje się mój słoiczek
i jeszcze drugi. w tym niestety niewiele banderolek

niedziela, 28 sierpnia 2011

Półmaraton Gryfa - krótka relacja

Zaczyna się dosyć intensywna biegowa jesień. Oczywiście dla mojego męża. Ja i Paweł tylko kibicujemy i przy okazji odwiedzamy ciekawe miejsca.
Tym razem na bieg nigdzie nie wyjeżdżaliśmy. Półmaraton Gryfa ma miejsce w Szczecinie.
Start i meta na przepięknym stadionie lekkoatletycznym przy ul. Litewskiej.start honorowy
i za chwilkę właściwy start "ostry"

trasa biegła ulicami Szczecina

kubeczki z wodą i izotonikiem przygotowane do wydawania
i w trakcie wydawania
zwycięzca na mecie
a po biegu zrobiliśmy sobie spacerek po Parku Kasprowicza i Jasnych Błoniach (jutro pokażę zdjęcia).

Za tydzień kolejny półmaraton. Tym razem w Niemczech, w Wolgast. Urokliwe miasteczko.
Mam nadzieję, że nie będzie padać, to uda się po nim pospacerować. W ubiegłym roku niestety padał deszcz i za dużo nie zobaczyliśmy.

Półmaraton Gryfa

Jedziemy. Za dwie godziny zaczyna się bieg główny - półmaraton. Do zobaczenia wieczorem.

sobota, 27 sierpnia 2011

Kawowe RR

W ramach przygotowań do kawowego RR wykończyłam zeszycik. Hafcik na lnie (wcześniej pokazywany) + troszkę koronki bawełnianej. Wymyśliłam sobie, że moje kawki będą na rustico i teraz na nią czekam. Jak przyjdzie to zabieram się za ramkę i pierwszą kawkę.A w chwili obecnej na tamborek znowu wskoczyły Nelsonki. Teraz wyszywam maj.

Pokażę jeszcze mój ostatni zakup ze sklepiku po 5 zł. Szkatułka. Surowa do własnoręcznego ozdobienia.
W domu zdziwiłam się bardzo, bo w środku miała drugą mniejszą. Podwójna radość.
Teraz obie czekają na swoją kolej.

Dziękuję serdecznie za miłe komentarze na temat biżuterii.

piątek, 26 sierpnia 2011

biżuteria wędrująca

Biżuterii ciąg dalszy

Tym razem są to wytworki, które powędrowały w tym tygodniu do wspaniałych osób

Pierwsza z nich to Madzia, która w tym tygodniu obchodziła urodziny. Taki komplecik w prezencie urodzinowym powędrował do niej:
kolczyki z cytrynem, bigle listeczki (jakoś lubię ten motyw).
Podobne, tylko z troszkę innymi biglami mam u siebie i bardzo lubię nosić
bransoletka: to również cytryny oraz szara masa perłowa
Kolejną obdarowaną osobą jest Edyta350, której udało się złapać licznik. Dla niej zrobiłam kolczyki długie i dyndające. Jak pisałam jej w meilu, troszkę zaszalałam. Taki rodzaj kolczyków robiłam po raz pierwszy. Teraz myślę, że nie ostatni. Bigle i łańcuszek w kolorze mosiądzu, a na nim stadko granatów. Mają przepiękny kolor - czerwonego wina.
Edytko - cieszę się, że Ci się podobają, bo przyznam się, że troszkę się o nie bałam.
Jeszcze w poniedziałek wyślę przesyłkę do Milenki. Jak dojdzie to pokażę co z kolei dla niej przygotowałam.

I ostatnia, dzisiejsza przesyłka to jagodowe korale dla Jolany. Wspaniałej osóbki, która zgodziła się na prywatną wymiankę. Do mnie przywędruje wspaniały truskawkowy igielnik. Cieszę się, bo nie mogłam oderwać od niego wzroku, zakochałam się.
Jagódki w koralach to kuleczki ametystu.
Jolu wielkie buziaki dla Ciebie.

środa, 24 sierpnia 2011

Odnalazły się koraliki

A były już głęboko zakopane.

Mogę już zaprezentować kolczyki dla Anetki. Poczta się wspaniale spisała, szybko doleciały.
Granatowo zabarwiony koral i szara masa perłowa.
Anetko cieszę się, że udało mi się sprawić Ci przyjemność.

Troszkę przeróbek i nowości





sobota, 20 sierpnia 2011

TUSAL - słoiczek gotowy

a w zasadzie to dwa słoiczki
właściwy filcowo/guziczkowo/tasiemkowo/zatrzaskowy
Następne zdjęcie, zgodne z terminarzem, będzie z boku. A dzisiaj chciałam pokazać wieczko. Bobinka z muliną, to filc + resztki tasiemki.
Jednak dobrze jest zostawiać resztki, bo w którymś momencie się przydadzą.

Ostatnio zostało mi troszkę banderolek z mulin i dla nich zrobiłam drugi słoiczek. Jest malutki, bo myślę, że dużo ich nie będzie. A mam już pomysł na ich wykorzystanie.
Emade76: na szafki w kuchni Kleks dostaje się w bardzo prosty sposób, jak po drabinie: skok na szafkę stojącą, skok na lodówkę i skok na szafki wiszące. W pokoju jest już troszkę trudniej.
Zrobiłam zdjęcie, żeby pokazać jakie skoki wykonuje. Wskakuje na oparcie tapczanu, a stąd robi duży sus na szafę. Różnica wysokości między meblami to ok. 1,30m, a stoją w odległości ok 60-70 cm. od siebie. Niestety on to robi tak szybko, że chyba nigdy nie uda mi się zrobić mu zdjęcia w locie.