sobota, 18 czerwca 2011

Półmetek

Połowa kalendarza za mną. Wstyd się przyznać, ale czerwiec zagościł u mnie dopiero tydzień temu. Żeby nie mieć tak dużego opóźnienia rozpoczęłam już lipiec. A teraz go zostawiłam i zabrałam się za kolejnego Nelsonka, tym razem kwiecień.
Dzisiaj czeka nas wyprawa do Stargardu Szczecińskiego na nocne bieganie. W planach jest nawet pokaz fajerwerków. Żeby tylko pogoda dopisała.

4 komentarze:

  1. Super walizeczka;) I tyle interesujących miast do odwiedzenia...:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Idziesz wytrwale, a opóźnienia się zdarzają każdemu, grunt to się nie poddawać!

    OdpowiedzUsuń