sobota, 25 czerwca 2011

Szybciutko

Szybciutko napiszę, co u mnie słychać.

Kwiecień gotowy. bardzo przyjemnie się go wyszywało.
Częściowo gotowa jest też następna "kartka" w moim kalendarzu. Lipiec wyszyty. Teraz trzeba go wykończyć. Myślę, że zdążę na 1 lipca.

Na tamborek wskoczył już kolejny Nelsonek, tym razem październik.
Kalendarze wyglądają już coraz ładniej. Niewiele pustych miejsc zostaje.

A na koniec Kleks, wypoczywający po ciężkim dniu. Robiliśmy porządki, a on dzielnie nam "pomagał".

czwartek, 23 czerwca 2011

Dzień w parku

Najbliższe od Szczecina zoo w Polsce jest w Poznaniu. Niestety to kawał drogi. Na szczęście niedaleko mamy do Niemiec. Godzinna podróż autostradą w kierunku Berlina i jesteśmy w miejscowości Eberswalde.
W zoo w Eberswalde spędziliśmy ponad 5 godzin. Nie wiadomo kiedy minął ten czas.
Piękne miejsce. W zasadzie to park ze zwierzętami.

Mnóstwo świetnie zorganizowanego miejsca do zabawy dla dzieci:
do wspinania, chowania się, przechodzenia i wychodzenia
zjeżdżalnie małe, średnie
i bardzo duże. Ja bym się nie odważyła z tej zjechać
"małpi gaj"
karmienie zwierząt:

I oczywiście dużo zwierzaczków.
Paweł zadowolony, bo jako fan "Pingwinów z Madagaskaru" spotkał wszystkich głównych bohaterów tej bajki.
Tytułowe pingwiny
Lemury - ten bardzo przypomina Króla Juliana
Wydra Marlenka. Trafiliśmy na porę ich karmienia. Paweł rzucił rybkę dla jednej z nich.
I mnóstwo innych zwierząt
byli też kuzyni naszego Kleksa - lwy i tygrysy

Wspaniałe miejsce na odpoczynek z dziećmi. My niebawem znów zawitamy do Eberswalde, chcemy tam jeszcze zwiedzić Familienpark.

Chwalipięctwa ciąg dalszy ;-)

Ten oto przepiękny koszyczek dostałam od Eli za złapanie licznika. Elu, bardzo Ci dziękuję za koszyczek i za ciepłe słowa, które do mnie skierowałaś (zresztą nie tylko tym razem).
Mówiłam, że bułeczki czują się w nim bardzo dobrze.
Jeszcze zbliżenie koszyczka i karteczki.

wtorek, 21 czerwca 2011

Dumna mama chwalipięta ;-)

Dzisiaj w Pawełka szkole Dzień Wyróżnień. Dlatego muszę się pochwalić, a w zasadzie to jego pochwalić:
A jutro oficjalny koniec roku szkolnego. Pierwszy rok szkoły minął nie wiadomo kiedy. W podziękowaniu dla Pani Wychowawczyni i innych Pań czekają kwiatki.
Dodam jeszcze, że Pawełek jest uczniem szkoły, w której ja uczyłam się xxx lat temu. Oj, dawno temu. Z tego powodu mam do niej ogromny sentyment.

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Pogoda dopisała :-)

O nią najbardziej się martwiliśmy w sobotę. Na szczęście wypadało się w dzień i wieczorem już nie padało. Zdjęć niestety nie mam.
Pokaz sztucznych ogni bardzo nam się podobał. Za rok chyba znowu się skusimy ;-)

A ja jeszcze tylko jutro do pracy i będę miała przedsmak urlopu. Na razie wychodzi tylko 5 dni wolnego. Na prawdziwy urlop muszę jeszcze poczekać do końca lipca. Może uda się coś pokrzyżykować. Planujemy też wyjazd do zoo w Eberswalde. I znowu liczymy, że pogoda dopisze, bo wczoraj i dzisiaj nas nie rozpieszczała.

W środę Pawełek kończy I klasę i zaczyna wakacje. Chciałabym mieć tyle wolnego w wakacje i w ciągu całego roku co on.

sobota, 18 czerwca 2011

Półmetek

Połowa kalendarza za mną. Wstyd się przyznać, ale czerwiec zagościł u mnie dopiero tydzień temu. Żeby nie mieć tak dużego opóźnienia rozpoczęłam już lipiec. A teraz go zostawiłam i zabrałam się za kolejnego Nelsonka, tym razem kwiecień.
Dzisiaj czeka nas wyprawa do Stargardu Szczecińskiego na nocne bieganie. W planach jest nawet pokaz fajerwerków. Żeby tylko pogoda dopisała.

sobota, 11 czerwca 2011

Piękny dzień

Od samego rana, do późnego wieczora.

Najpierw wyprawa z synkiem do kina 5D. Ciekawe przeżycie. Jeszcze kiedyś je powtórzymy.
Potem wyprawa nad Odrę. Obeszliśmy wszystko, zatrzymując się to tu to tam. Ciekawą sprawą była Aleja Artystów. Niestety za dużo nie widziałam, bo mój kompan nie był, tak bardzo jak ja, zainteresowany tematem. Dzieci mają inne zainteresowania. Odwiedziliśmy stoisko piratów. Paweł narysował swój portret piracki. Dostał dyplom i lizaczka.
Żeby nie zanudzać kilka fotek:

Pływająca scena:
Rosyjski żaglowiec Sedov, którego udało nam się zwiedzić.
Po obejrzeniu wszystkich atrakcji, przeszliśmy mostem pontonowym na drugi brzeg Odry.

Nie zabrakło również lodów, które bardzo lubimy.

Na tym wrażenia dzisiejszego dnia się nie skończyły. Udało mi się złapać licznik u Eli. Równiutko 20 000. Strasznie się cieszę.

Na Wałach Chrobrego pewnie niedługo zacznie się pokaz sztucznych ogni. Niestety w tym roku go nie zobaczymy, a i tak dzisiejsze atrakcje nie pozwolą nam szybko zasnąć.

czwartek, 9 czerwca 2011

Raz, dwa, trzy - prezencik gotowy

Potrzebuję na jutro prezent dla koleżanki. Szybciutko pogrzebałam w mojej szufladzie z hafcikami i powstała poduszeczka zapachowa. Wkład jest lawendowy, hafcik nie, ale w każdym bądź razie w odcieniach fioletu.Mam nadzieję, że się spodoba.

Aneladgam - ja też jestem "szczurem lądowym", ale żaglowce mają w sobie magię. Lubię na nie popatrzeć. Podobno kolejny finał tych regat ma mieć miejsce w Szczecinie w 2013.

środa, 8 czerwca 2011

Niedługo Dni Morza :-)

Tegoroczne Dni Morza odbędą się 10-12 czerwca. My wybieramy się w sobotę.

Ta impreza dopiero przed nami, a ja chciałabym wrócić do roku 2007.
4-7 sierpnia 2007r. Szczecin był gospodarzem finału The Tall Ships Races. Zapraszam na oficjalną stronę http://www.szczecin2007.pl/regaty2007/chapter_42098.asp
To było niesamowite przeżycie. Mój Paweł, ówczesny czterolatek do tej pory wspomina tamten zlot żaglowców.
Odkopałam swoje zdjęcia i oto kilka fotek z tego wydarzenia. Po kliknięciu zdjęcia robią się większe i dopiero wtedy wszystko widać.

Widok z góry na nabrzeże przy Wałach Chrobrego. W tle widać jeszcze Zamek Książąt Pomorskich i Katedrę.
Widok z góry na nabrzeża od strony Łasztowni
Wszędzie widać żaglowce, dosłownie "las masztów"
Mnóstwo żaglowców dużych, średnich i malutkich.
Oto kilka z nich:

Fryderyk Chopin wpływający do Szczecina
Dar Młodzieży już zacumowany przy nabrzeżu
Couauhtemoc z rozśpiewaną załogą na rejach.
Alexander von Humboldt ze szmaragdowymi żaglami. Niestety nie miałam okazji zobaczyć go pod pełnymi żaglami.
Ogromny Kruzensztern
Niecodzienny Sztandart. Jak wyczytałam w internecie jest to replika okrętu flagowego rosyjskiej floty zaprojektowanego przez cara Piotra Wielkiego i zbudowanego przy jego udziale.
Zdjęć mam mnóstwo, ale nie chcę was zanudzać. Postaram się zdać relację z tegorocznych Dni Morza.

poniedziałek, 6 czerwca 2011

Nelsonki - wrzesień

Wrzesień gotowy. Co oznacza, że skończyłam kalendarz Madzi i mogę wysyłać go do Beatki. Obrazek wyszywało mi się zdecydowanie lepiej niż marzec, nawet listki.
Czekam na kolejny kalendarz, a w przerwie wyszywam swój kalendarz.
U mnie opóźnienie, na półeczce jeszcze maj, a czerwiec na tamborku.
Za to za oknem czerwiec w całej krasie: zielono, kolorowo, słonecznie.
Przy takiej pogodzie wykorzystujemy wszystkie wolne chwile i wychodzimy w plener.