niedziela, 6 lutego 2011

Skowronek

W ciągu tygodnia, żeby dojechać do pracy na czas muszę wstawać ok 5.30. Strasznie mi wtedy ciężko, bardzo chce się spać. A w dni wolne budzę się o tej porze i "szaleję" - czasem w kuchni, a czasem z robótką. To dla mnie najlepszy czas, żeby coś zrobić.

Dzisiaj wszyscy jeszcze spali, a ja skoro świt szalałam w kuchni.

Zrobiłam ciasteczka z płatkami owsianymi, dorzuciłam do nich rodzynki, uprażone ziarenka słonecznika i kandyzowaną papaję. Wyszły pyszne.
Do tego jeszcze mufinki jogurtowe (zdjęcia brak).
A na koniec, żeby obudzić śpiochów wspaniale pachnące bułeczki czosnkowe wg przepisu Dorotki
Tylko dlaczego moje nie wyglądają tak pięknie jak jej ? Najważniejsze, że smakują i pachną wspaniale. Oczywiście, jeśli ktoś lubi czosnek.

W kuchni miałam pomocnika, a w zasadzie kontrolera, który z najwyższego punktu w kuchni nadzorował pracę. Kleks zauważył, że z lodówki już tylko mały skok do góry dzieli go od szafek wiszących. To obecnie jego ulubione miejsce w domu. Leży tam, śpi i obserwuje wszystko.

Czasami musiał wstać, żeby dokładnie przyjrzeć się temu co robię. Na stojąco prawie dotyka łepkiem sufitu.
Robótkowo nie mam co pokazać. Samochodzik - kończę tło, jeszcze została ociupinka.
Szykuję prezenty na wymiankę zimową, a zapisałam się na następną - "Bardzo kobiecą".
Czekam niecierpliwie na drugą połowę lutego.
Paweł zaczyna ferie zimowe, a ja z nim biorę troszkę urlopu.
Zostajemy w domu, będę miała czas na robótki.
A czekam naprawdę niecierpliwie, bo bardzo potrzebuję wytchnienia i odrobiny lenistwa.

8 komentarzy:

  1. Jak bym musiala wstawac jak Ty to chyba bym sie zaplakala,chodze pozno spac i rano ciezko glowe dzwignac:)Typowa sowa jestem.Twoi domownicy maja smakowite przebudzanie,tylko im pozazdroscic:)Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. mmmmmm, bułeczki aż pachną z ekranu. Domownicy mają prawdziwy Skarb w domu, mnie by nic a nic nie zmusiło do tak wczesnego wstawania. U mnie bułeczki raczej na kolację;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurcze... Ty wstajesz o 5,30 a ja się kładę spać o tej godzinie bo coś spać nie mogę w ostatnim czasie...Ciasteczka, bułeczki...ślinka cieknie :-)) Kotka moich rodziców też uwielbia różne dziwne miejsca i punkty obserwacyjne ;-))

    OdpowiedzUsuń
  4. To widzę, że weekendowe śniadanie u Ciebie to nie lada gratka ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też tęsknię za feriami! Bułeczka smakowicie wygląda, kociak..boski!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale twój kociak to psociak!!!:) Ależ go poniosło... I jak to robisz że tak wcześnie wstajesz i masz siłę na pieczenie, zazdroszczę werwy...
    Gorąco pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Bułeczką bym się chętnie poczęstowała:) Czosnek lubię:) A ciastka owsiane i to jeszcze z takimi smakowitymi dodatkami - za uszy by mnie nie odciągnęli:)

    OdpowiedzUsuń