piątek, 17 grudnia 2010

Pierniczki

Najpierw najważniejsza dzisiejsza nowina.
Dostałam prezent w ramach świątecznej wymianki u Lucynki.
Nati bardzo dziękuję za cudny prezent.
Jutro zrobię zdjęcie i pokażę, co pięknego dostałam.
Dzisiaj zadradzę tylko, że Nati idealnie trafiła w tytuł dzisiejszego posta.
To już ostatnia tegoroczna wymianka. Niestety ja jeszcze nie mam informacji, czy mój prezent dotarł do adresatki.

A ja na razie tylko takie pierniczki przyszykowałam. Nie nadają się do jedzenia, chociaż pachną cudownie. Pierniczki z brązowego filcu (duże serducho jeszcze nie zszyte), zszyte złotą nitką, ze złotą zawieszką. W środku wata posypana przyprawą do pierników, co daje wspaniały zapach.Szykuję je do pewnego pomysłu na świąteczną dekorację. Mam nadzieję, że uda mi się ją zrobić w czasie wekendu.
A to kolejna robótka na wekend. Na razie plastikowa kanwa wypełniona tak mniej więcej na 75%. Chciałabym go skończyć, bo mam jeszcze kilka planów na wykorzystanie plastikowej kanwy.
A na koniec kolejne zdjęcie śpiącego Kleksa. Jak nie śpi to nie sposób zrobić mu zdjęcie.

1 komentarz:

  1. czy ja na tej kanwie kotka widzę? oj czuję, że będzie to kolejny śliczny haft ;-)) Sposób na pachnące pierniki rewelacyjny ;-))

    OdpowiedzUsuń