wtorek, 2 lutego 2010

Coś się udało

Cały czas dłubię prezenty na prezenty w ramach wymianek, ale udało mi się wygospodarować troszkę czasu i zrobić coś dla siebie. Są to co prawda miniaturki. Wyszywa się je szybciutko, a efekt (jak dla mnie) zadowalający.

Niebawem nastąpi ciąg dalszy miniaturek.

Zrobiłam też pachnący woreczek z lawendą, o nietypowym kształcie (ale nie mogę go w tej chwili pokazać). Zdjęcie gotowe, musi poczekać.

Zima ciągle trzyma się mocno, znów sypie śnieg.

Na koniec chciałabym Wam polecić książkę, którą właśnie kończę czytać. "Uciekinierka" Alice Munro. Zgodnie z opisem jest to osiem opowiadań o kobietach, które doświadczają nieprzewidywalności życia. Książka bardzo gruba, ale czyta się ją bardzo szybko i daje do myślenia.

2 komentarze:

  1. Oj te miniaturki bardzo mi sie podobaja,a na książkę chętnie bym się skusiła gdyby nie te zalegające xxx :((

    OdpowiedzUsuń
  2. Miniaturki bardzo fajne, podłużne jako przekładka do książek mogłyby służyć. ;-)
    Ciekawe czy książka dostępna jest w bibliotece?

    OdpowiedzUsuń